Historia

. Fakt że znaleźliśmy budynek w którym obecnie znajduje się squat stał się trochę dziełem przypadku ale w większej mierze, okupiony był naszymi staraniami o to. Przez około pół roku zanim zajęliśmy nasz budynek szukaliśmy miejsca które by się do tego nadawało, aż wreszcie znaleźliśmy, i jesienią 2001r wyłamaliśmy drzwi pustostanu przy ulicy Warszawskiej. Będąc już w środku trochę się zdziwiliśmy bo okazało się że budynek ten zanim opustoszał, był domem zakonnic. Świadczyły o tym wiszące wszędzie obrazki o tematyce religijnej oraz ogólna konstrukcja całego budynku (kuchnia z okienkiem do wydawania posiłków, jadłodajnia, cele, kaplica, figurka matki boskiej stojąca przed domem) Doszliśmy do wniosku że z powodu pierwotnego przeznaczenia budynku jest on idealny do eksploatowania go przez grupę ludzi, poza tym stan techniczny domu był nienaganny.
Pozostawała jedynie obawa przed stanem prawnym budynku, nie wiedzieliśmy jeszcze kto jest właścicielem budynku, i obawialiśmy się że wyniknie z tego niezła afera. Mimo to założyliśmy własne zamki w drzwiach i czekaliśmy na dalszy rozwój sytuacji, minął miesiąc i nikt nie zainteresował się budynkiem, więc zapadła decyzja, zaczynamy! skrzyknęliśmy ekipę zainteresowaną działalnością w tym miejscu i zaczęliśmy wstępnie przystosowywać budynek, zaczęły się generalne porządki, najważniejsze remonty, kombinowanie mebli itd. Wynikło przez to kilka zabawnych sytuacji, nie przebieraliśmy w środkach aby zdobyć potrzebne nam rzeczy, pewnego dnia zauważyliśmy połączone ze sobą trzy kamienice z zamurowanymi oknami i drzwiami przy ul. Kawiej (jest to mniej więcej centrum Częstochowy) wiedząc że są tam meble i wiele rzeczy które mogą nam się przydać, weszliśmy grupą dwudziesto osobową, do środka, mieliśmy rację, rzeczy nam przydatnych było wiele, ale był pewien problem, okazało się że jedyną drogą którą można je było wydostać na zewnątrz był dach (były to dwu piętrowe kamienice)
Jakież było zdziwienie sąsiadów kiedy dwudziesto osobowa grupa "dziwnie" wyglądających ludzi zaczęła z dachu na linach spuszczać prosto na ulicę wszystko co ma jakąkolwiek użytkową wartość (stare wersalki, szafki, szafy, krzesła, stoły, garnki itd.) po krótkiej chwili zjawiła się grupa gapiów, sąsiedzi z kamienicy z naprzeciwka zaczęli krzyczeć z okien że dzwonią po policję, spakowaliśmy wszystko na wózki i zawieźliśmy na ul. Warszawską.
Zero skapy! nasze "wprowadzanie się" wcale nie wzbudziło podejrzeń ochrony znajdującej się na przeciwko fabryki okien i drzwi- na następny dzień zjawił się właściciel budynku z grupą ochroniarzy uzbrojonych w pałki. Po wejściu do budynku właściciel zadał pytanie :"Co wy tu robicie? Przecież to jest mój budynek" czuliśmy się co najmniej zakłopotani, ale po rozmowie z nami, właściciel przekonał się że nie mamy złych intencji co do tego domu, zobaczył że dbamy o to miejsce, więc bez większego problemu zgodził się na nasz pobyt tutaj. Obecnie jest to LEGALNE miejsce, płacimy rachunki za wodę i za prąd, właściciel okazał się być naprawdę wyrozumiałym człowiekiem, nie bierze od nas żadnych pieniędzy za to że tutaj przebywamy .
Działanie tutaj ma dla nas także ideologiczne znaczenie, masa budynków stoi pusta, a przecież wielu ludzi nie ma gdzie mieszkać. Niewiadomo czemu, zajmowanie pustostanów w Polsce jest nielegalne, Czemu by ich nie adoptować??? nie niesie za sobą żadnych negatywnych skutków! (przykład który podałem powyżej, kiedy to wynieśliśmy przez dach rzeczy o wartości użytkowej nie jest wyjątkiem, miesiąc później budynek ten został wyburzony i pewnie rzeczy które stamtąd wzięliśmy uległy by i tak zniszczeniu) Wręcz przeciwnie, jest motorem napędowym dla konstruktywnego działania i rozwoju takich miejsc.

ZdjęciaZobacz fotki