Coś o "nas" widziane przez jednego z nas

. Jak już wspominaliśmy na stronie głównej, istniejemy jako grupa od ponad trzech lat. Nasza obecność na dzielnicy „Aniołów” od początku wzbudziła zaciekawienie sąsiadów, ale i niepewność. Padały pytania: Kim oni są? Dlaczego koczują w opuszczonym domu, narkomani? Sekta? czy po prostu zwykli bezdomni? Dla tych którzy nas nie znają i niewiedzą kim jesteśmy zobligowani czujemy się do wyjaśnienia iż żadne z powyższych określeń do nas nie pasuje... Dla bardziej wnikliwych, nawet w kwestii subkulturowej trudno było by nas jednoznacznie sklasyfikować. Mamy odmienne upodobania muzyczne, czasem różne wartości kultywujemy, A i wygląd zewnętrzny nie ma subkulturowego ujednolicenia, zależny jest on bardziej od prywatnych upodobań. Łączy nas to że zdecydowaliśmy się poświęcić swój czas i energię właśnie temu miejscu, a w kwestii ideowej, to że stanowimy kontrkulturę powszechnie przyjętym dziś „wartościom” bezmyślnego konsumpcionizmu, dążenia do sztandarowego modelu szczęścia w postaci willi z basenem oraz szybkiego samochodu. W imię czego, bagatelizowane są naprawdę poważne problemy zarówno te globalne jak i lokalne, stające się czymś normalnym przez powszechnie przyjęty model życia, po prostu nikt już się nad problemami jego samego niedotyczącymi nie zastanawia z prozaicznego powodu- braku czasu... Wartościom przez nas kultywowanym nie dopisujemy także znaczeń religijnych, uznając je za coś naturalnego i czysto ludzkiego. Przez ponad trzy lata naszej działalności, zdążył się wytworzyć wśród nas pewien model społeczny, dość daleko odbiegający od powszechnie przyjętego.

. Zjawisko to, było przez nas kompletnie czymś nieprzewidywalnym, a w rezultacie przyniosło coś bardzo ważnego i potrzebnego dla nas jako przedstawicieli gatunku ludzkiego. Nagle okazało się że tworzymy chcąc tego czy nie, grupę w której zmuszeni jesteśmy dostrzegać potrzeby sąsiada, jego problemy stawały się problemem całej grupy, a w przypadku jakichkolwiek sporów, niedomówień, czy zwykłej antypatii pomiędzy pojedynczymi jednostkami, w interesie całej mini społeczności leżało rozwiązanie problemu na rzecz wspólnego dobra i spokoju, włącznie z wydaleniem z grupy, osoby, nie umiejącej ukształtować sobie odpowiednich relacji z resztą. Możliwość funkcjonowania na skłocie, uwarunkowane jest w brew pozorom, bardzo restrykcyjnymi zasadami. Z założenia każdy ma prawo do spróbowania swoich sił, w praktyce kończy się tak że zazwyczaj jest to ktoś nam znajomy. Niemniej jednak są czasem wyjątki (chyba że z góry można przyjąć rokowania iż osoba taka niema najmniejszych szans zaadoptowania się). Nawet w przypadku gdy osoba „z zewnątrz” wzbudza powszechne zaufanie, jest na tyle otwarta że posiada chęć zrozumienia innych osób, i próbuje z nimi koegzystować, postawiona zostaje w bardzo trudnej sytuacji. Łatwo to sobie wyobrazić, grupa dwunastu osób, przebywająca w swoim towarzystwie na co dzień, mająca wspólne nawyki, zwyczaje, przyjęte normy, a nawet slang i sposób zwracania się do siebie nawzajem, będący nie zawsze rozumiały dla osoby nie przebywającej tu na co dzień, łatwo może okazać się iż ktoś czuje się bardzo „nieswojo” przy jakiejkolwiek próbie adaptacji na dłuższy czas. Aha... należy także dodać do tego wrodzoną nieufność do ludzi, ma to nie bezpodstawne podłoże, zdarzało się bowiem że ktoś przybywający na skłot nawet na bardzo niedługi czas, bardzo skutecznie nadrywał zaufanie do siebie (bywały nawet całe grupy takich ludzi). A wspomniane „naderwanie zaufania” niekoniecznie musiało być spowodowane tak skrajnymi czynnikami jak kradzież czegoś, czy też przejawy agresji. Mogła to być równie dobrze cała grupa-zestawienie z pozoru błahych zachowań, które zaważyły na negatywnym odbiorze danej osoby przez społeczność. Powyższy opis funkcjonowania nas jako grupy, może wzbudzać kontrowersje, a skojarzenia nasuwające się na myśl to zapewne stadny model życia(nie do końca, bo brak tu raczej jakiegoś większego rozwarstwienia czy jednego dominanta), hermetyczny i zamknięty, ale jakże „zdrowy”- pozwala na kreację własnej rzeczywistości z uwzględnieniem innych osób. (i to w bardzo ścisłych relacjach na które jesteśmy własnym wyborem skazani) Nieufność do osób nieznanych łatwo usprawiedliwić- łatwo mogą one zakłócić ustalone już normy i zasady. (zjawisko to jest poza tym czymś towarzyszącym nam jako ludzkości od zarania dziejów).

. Trochę inaczej mają się sprawy odnośnie otwartości kulturowej czy subklturowej (pod warunkiem że nic nam nie zostaje narzucone, i pozostawia się nam wybór tego co pragniemy przyjąć a czego nie). Często zdarza się że mamy gości z innych miast, zapraszamy zespoły muzyczne z innych krajów, czy po prostu znajomych którzy są z zagranicy. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku subkultur, na skłocie odbywały się różnego rodzaju koncerty czy imprezy muzyczne. Dominuje raczej Punk rock, ska, reagge ale także hip hop, wielo gatunkowe soundsystemy, oraz techno.

do góry